Uta marzec

loga na www miedzy banery

Interhandler kwiecień

loga na www miedzy banery

BP kwiecień

loga na www miedzy banery

Onturtle kwiecien

loga na www miedzy banery

Banner Branzowy TGX PROMO 2025 M 01 FINAL 1170 x 150

Kobieta za kierownicą

Trucking girl.  Z Iwoną Blecharczyk, najbardziej znaną kobietą kierowcą ciężarówki w Polsce rozmawia Jacek Dobkowski.

 

Jacek Dobkowski: – Czy jest jakieś pytanie, którego dziennikarze jeszcze Pani nie zadali?

Iwona Blecharczyk: – Jeżeli takowe jest, to sama go jeszcze nie odkryłam.

 

JD: – Czym zajmuje się Pani podczas przerw w podróży?

IB: – Aktualnie pracuję nad zagospodarowaniem swojego czasu na nowo. Dawniej czytałam książki lub zwiedzałam. W nowej firmie charakter pracy jest już całkiem inny, co więcej nie jeżdżę już sama a w teamie, tak więc czas wolny spędzam z kolegami oglądając filmy, grając w karty, czy przygotowując wspólnie jedzenie. 

 

JD: – Czy ćwiczy Pani w podróży, tak jak np. na Stacji Mercedes w Warszawie? Czy na parkingach jest infrastruktura? A jeśli nie ma, jak kierowca może bez przyrządów nieco się poruszać?


IB: – W Polsce bardzo często na parkingach spotykam siłownie Truckers Life, więc zawsze poświęcam jakieś 10 minut na rozciągnięcie się. Niestety, w mojej pracy zdecydowana większość postojów wypada na farmach wiatrowych, w szczerych polach, gdzie ciężko nawet o toaletę. W takim miejscu pozostaje inwencja kierowcy. Wystarczy nawet kabina by rozciągnąć klatkę piersiową i wzmocnić mięśnie kręgosłupa.

 

JD: – Co było najtrudniejszego po przejściu na „gabaryty”?

IB: – Zmiana sposobu myślenia na zdecydowanie bardziej praktyczny. Co więcej, ta praca jest bardziej wymagająca fizycznie i psychicznie. Po załadunku nie odpoczywa się za kierownicą, ale cały czas koncentruje nad tym, co dzieje się na drodze, szuka się potencjalnych przeszkód i zagrożeń. 

 

JD: – Czy zdarzały się Pani naprawy na trasie, np. samodzielna wymiana koła?

IB: – Nie, jak dotąd miałam dwa kapcie i to w poprzedniej firmie, gdzie ciężarówki nie były wyposażone w koła zapasowe, a kierowca był „skazany” na serwis w takich wypadkach. Przeważnie jeżdżę w miarę nowymi ciężarówkami i najgorsze co mnie spotkało to zamiana żarówki czy przewodu pneumatycznego.

 

JD: – Jeździła Pani kilkoma markami ciągników. Czym one różnią się w praktyce?

IB: – Tak naprawdę poznałam tyko trzy marki. Każdy ciągnik miał w sobie coś, co spodobało mi się. Kiedyś najbardziej liczyła się dla mnie przestrzeń w kabinie, teraz gdy jeżdżę w transporcie specjalistycznym bardzo ważna jest  skrzynia biegów i to, jak auto radzi sobie w ciężkim terenie. Jedne ciągniki dają świetnie radę, z innymi trzeba się męczyć.

 

JD: – Co dalej? Własna firma, studia, czy jeszcze coś innego?

IB: – Dalej ciężarówki w USA. Gdy już objadę Stany, mam zamiar założyć rodzinę i własny business. Jaki? Mam na myśli kilka opcji, czas pokaże.

 

JD: – Gdy została Pani kierowcą, kto był tym najbardziej zdziwiony, rodzina, znajomi?

IB: – Wszyscy. Jedni bardziej, inni mniej. Większość twierdziła, że się do tego nie nadaję i szybko wymięknę. Chyba najbardziej zdziwieni byli wtedy, gdy zobaczyli, że daję sobie dobrze radę i wcale nie zamierzam rezygnować ze swojej pracy.

 

JD: – Czy są takie momenty, że chciałby to Pani rzucić i zająć się czymś innym?

IB: – Oczywiście. Ten zawód jest bardzo specyficzny i wymaga poświecenia. Czasami zastanawiam się, czy przypadkiem nie marnuję tu życia. Ale to zdarza się bardzo rzadko, a ja nie widzę siebie w innym zawodzie.

 

JD: – Zna Pani inne Polki prowadzące duże ciężarówki?

IB: – Oczywiście. Znam sporo dziewczyn, które jeżdżą zawodowo. To już na szczęście nic dziwnego.

JD: – Dziękuję, szerokości!

 

T&M nr 10-2015

TekstŁ Jacek Dobkowski