Dążenie do perfekcji

Z Markiem Sachsem, właścicielem firmy Sachs Trans International w Radlinie w woj. śląskim rozmawia Jacek Dobkowski.

 

Jacek Dobkowski: – Na stronie internetowej firmy jest podkreślane dążenie do perfekcji, na każdym etapie obsługi klienta. Ale żeby osiągnąć perfekcję trzeba mieć sprawnych pracowników. Gdzie i jak ich znaleźć, ewentualnie przeszkolić?

Marek Sachs: – W obecnych czasach faktycznie bardzo ciężko znaleźć doświadczonego, dobrego pracownika. Zdajemy sobie sprawę z tego, iż od dłuższego czasu większość firm z branży transportowej (i nie tylko) szuka pracowników. Związane jest to przede wszystkim ze zwiększonym zapotrzebowaniem na usługi transportowe. W poszukiwaniu pracowników korzystamy jak większość przedsiębiorstw ze znanych portali, mediów społecznościowych, ale również z usług tak zwanych headhunterów. Zdając sobie sprawę z tego, jak ważne jest inwestowanie w zasoby ludzkie stale podnosimy kwalifikacje naszych pracowników poprzez szkolenia tematyczne, kursy językowe itp.

 

JD: – Firma jest partnerem rady programowej kierunku logistyka na  Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach. Jak przebiega takie partnerstwo?

MS: – Cztery lata temu zainicjowaliśmy współpracę z Uniwersytetem Ekonomicznym w Katowicach w zakresie praktyk studenckich, następnie prowadziliśmy wykłady praktyczne w tematyce transportu międzynarodowego. W tej chwili jesteśmy głównym partnerem Klubu Absolwentów Logistyki i Transportu UE Katowice, 19 czerwca w katowickim Spodku organizujemy panel dyskusyjny na temat brexitu.

 

JD: – Jaka jest w praktyce rola indywidualnych opiekunów klienta? Załatwiają wszystkie sprawy związane z danym klientem? Jakie to przynosi efekty?  

MS: – Każdy nasz klient kontraktowy ma opiekuna dedykowanego – spedytora. Efektem jest doskonała komunikacja i długoletnia współpraca.

 

JD: – Firma prowadzi oddział w Czechach, niedaleko granicy z Polską. Czym się ten oddział zajmuje?

MS: – Lata temu zdecydowaliśmy się na otwarcie oddziału w Czechach, ponieważ widzimy ogromny potencjał przy północnym krańcu Bramy Morawskiej. Zagłębie Ostrawsko-Karwińskie to jeden z najważniejszych rejonów przemysłowych w Czechach. Z racji tego, że mamy bardzo wielu klientów w Czechach, oddział ten jest również pewnym ułatwieniem dla takich klientów. Mają wtedy do swojej dyspozycji pracowników posługujących się biegle językiem czeskim. Dla siedziby głównej w Radlinie oddział czeski to więc w pewnym sensie „support”.

 

JD: – Ile ma pan ciężarówek na LNG? Muszą one jeździć na stałych trasach, ze stałymi punktami tankowania? Co z tankowaniem w Polsce? I jak to wygląda od strony ekonomicznej, kiedy można liczyć na zwrot z inwestycji?

MS: –  Na tą chwilę posiadamy 60 jednostek LNG, do końca roku odbieramy kolejne 60 sztuk. Pojazdy wykonują stałe trasy głownie po rynku niemieckim ze względu na zwolnienie z opłat autostradowych. Z tankowaniem w Polsce nie ma problemów, w tej chwili posiadamy na naszej bazie w Radlinie stację mobilną. W kierunku eksportowym na Niemcy mamy na Dolnym Śląsku kolejne stacje, z których korzystamy. Generalnie w Europie zachodniej stacje LNG powstają jak grzyby po deszczu. Na zwrot inwestycji musimy liczyć minimum trzy lata względem diesla. Wszystko zależy od ilości przejazdów w Niemczech.

 

JD: – Korzysta pan tylko z własnego transportu. Niektóre firmy podobnej wielkości biorą podwykonawców. Pan nie widzi takiej potrzeby?

MS: – Chcąc zaoferować swoim klientom jak najlepszy serwis zdecydowaliśmy, że będziemy w stanie to zrobić tylko poprzez własną flotę z odpowiednio przeszkolonymi kierowcami. Korzystając z podwykonawców tak naprawdę nigdy nie ma się 100 procent pewności co do jakości usług danego podwykonawcy. Korzystając z własnego taboru możemy „spać spokojnie”, ponieważ mamy nowe samochody oraz wykwalifikowanych kierowców.

 

JD: – W marcu firma uzyskała certyfikat TAPA TSR na poziomie 1 dotyczący przewozu towarów wysokowartościowych. Tego rodzaju poświadczenia kompetencji przydają się w codziennej działalności?

MS: – TAPA TSR 1 jest dla nas nowością, chcemy się rozwijać w tej niszowej tematyce. Kolejnym etapem będzie certyfikat GDP – transport leków oraz myślimy o certyfikacji spedytora lotniczego. Generalnie zwiększa to możliwość poszerzenia naszego spektrum.

 

JD: – Jeździ pan po całej Europie zachodniej. Czy rozważał pan kierunki wschodnie, Rosję na przykład?

MS: – Generalnie dla nas, dla śląskiego przewoźnika Rosja nie jest specjalizacją. Uważam, że to rynek przewoźników z Podlasia. My skupiamy się na terytorium Unii Europejskiej, Wielkiej Brytanii, krajach bałkańskich.

 

JD: – Firma działa 35 lat, czyli zaczęła jeszcze za socjalizmu. Kiedy były najlepsze czasy dla branży transportowej w Polsce? A może najlepsze czasy jeszcze przed nami?

MS: – Każdy rok prowadzenia działalności jest inny. Wraz z rozwojem firmy co roku obserwuję zwiększenie ilości nakładanych rożnych wymogów na prowadzenie działalności. Sytuacje kryzysowe są dla nas najlepsze – czujemy się w nich jak ryba w wodzie – to widać po obecnym koronakryzysie.

 

JD: – Dziękuję za rozmowę.

 

T&M nr 5/2021

Tekst: Jacek Dobkowski

              Obejrzyj online    OBEJRZYJ ONLINE