CF wyłącznie elektryczny

Już jest w Polsce, na razie egzemplarz demonstracyjny – całkowicie elektryczny ciągnik siodłowy CF Electric FT 4x2.

Mieliśmy okazję do krótkiej przejażdżki ciągnikiem bez naczepy, w okolicach Warszawy.

         Jak to w elektrycznych, wrażenia z jazdy wypadają pozytywnie, jest elegancko dynamicznie, z dobrą reakcją na pedał gazu, cicho, komfortowo. W ogóle odgłosy docierające do kabiny są inne niż w klasycznych turbodieslach. Słychać pracę napędu elektrycznego, a przede wszystkim układu sterowania tym napędem. Przypomina to odgłos rozpędzającego się tramwaju, ale bez tej natarczywości. Generalnie dźwięk jest przyjemny dla ucha i aż chce się przyspieszać, aby znowu go usłyszeć. Odgłosy aerodynamiczne stają się wyraźne dopiero w okolicach 80 km/h. Trzystopniowy retarder, uruchamiany dźwignią z prawej strony kierownicy, imponuje intensywnością. Dodam, że jeździliśmy w najlepszych warunkach dla elektryków, tzn. przy temperaturze powietrza nieco ponad 20 st. Celsjusza. Wszystkie wartości poniżej i powyżej powodują spadek wydajności baterii. Fizyka.

 

Drogo, nie da się ukryć

         CF Electric może być ciągnikiem siodłowym 4x2 albo podwoziem 6x2. Ciągnik zarejestrowany w naszym kraju kosztuje ponad 300 euro netto. Do tego trzeba doliczyć 150 tys. euro netto za ładowarkę Paccar Power Choice 350 na prąd stały o mocy 350 kW (to najmocniejszy wariant). Zapewnia ona uzupełnienie litowo-jonowego akumulatora trakcyjnego o efektywnej pojemności 315 kWh w godzinę do 80 proc., natomiast w 75 minut do pełna. Są też ładowarki mobilne 25 kW i 40 kW. Mamy więc faktury za sprzęt na prawie pół miliona euro netto! Dodajmy, że auto z zespołem napędowym VDL E-Power, o mocy 210 kW (285 KM) i DMC zestawu 37 ton dysponuje zasięgiem do 220 km. Skromnym zasięgiem porównując do turbodiesla. Jaki jest więc sens posiadania takiego wehikułu w swojej flocie?

         – Argument jest jeden ważny, marketingowy – odpowiada Zbigniew Kołodziejek, marketing manager DAF Trucks Polska. – Jeżeli przewoźnik wykonuje stałą pracę dla kogoś, kto ma w swojej filozofii wpisaną ekologię, to ten ktoś chce się pokazać jako firma proekologiczna. Często zdarza się, że oni wręcz wymuszają na przewoźnikach jakieś rozwiązania ekologiczne, nie mówię, że od razu musi to być elektryczna ciężarówka. Bo na wsparcie rządowe zakupu takich pojazdów nie ma co liczyć, na razie przynajmniej.

         Poza tym, w centrach dużych miast strefy zeroemisyjne to już najbliższa przyszłość. Elektryczna ciężarówka wykorzystywana do dystrybucji, albo przez służby komunalne do tych stref wjedzie i wykona swoje zadanie.

 

Konfigurowanie oferty

         Proces zakupu elektryka trwa około ośmiu miesięcy, licząc od pierwszych rozmów po dostawę auta z ładowarką i różni się od zamówienia „normalnej” ciężarówki. Jak wylicza Zbigniew Kołodziejek z DAF Trucks Polska, wpierw trzeba ustalić, jakie firma robi trasy, jakie są przebiegi dzienne tygodniowe i miesięczne, jakie odległości dzielą punkty załadunku i wyładunku, ile jest tych punktów, czy pracujemy na jedną zmianę czy na więcej zmian. Wszystkie te informacje pozwalają skonfigurować ofertę, która zawiera nie tylko samochód, ale również ładowarkę lub ładowarki.      

         CF Electric jest oferowany na sześć lat wyłącznie w leasingu finansowym i wyłącznie z kontraktem serwisowym. W kontrakcie jest zawarta gwarancja, że w ciągu tych sześciu lat bateria utrzyma co najmniej 80 proc. pojemności. Oddzielny kontrakt serwisowy dotyczy stacjonarnej ładowarki. Zdolność produkcyjna modelu wynosi egzemplarz tygodniowo, czyli z 50 rocznie. Zbigniew Kołodziejek nie wyklucza, że pierwszy CF Electric może zostać zamówiony przez polskiego użytkownika jeszcze w tym roku.

 

T&M nr 9/2021

Tekst: Leon Bilski

Add comment

Security code Refresh

              Obejrzyj online    OBEJRZYJ ONLINE